// Iga robi zdjęcia: Rowy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rowy. Pokaż wszystkie posty

2 wrz 2012

Z rowerem nad morze (dzień 4)

Dzień czwarty. Trasa: Rowy - Łeba - (54km).


Z Rowów pojechaliśmy wzdłuż Jeziora Gardno na śniadanie w Słowińskim Parku Narodowym. Super trasa, zwłaszcza rano - cicho, przyjemnie, po prostu rewelacja. Miałam ochotę zatrzymywać się co 5 minut i robić zdjęcia. Przy wejściu do parku jest wypożyczalnia rowerów (z resztą nad morzem jest ich mnóstwo na każdym kroku) więc można sobie pojeździć w bardzo przyjemnej okolicy. 
Zrobiliśmy mały postój w miejscowości Kluki, gdzie do tabliczki z oznaczeniem trasy rowerowej ktoś dopisał "hardcore". Jeszcze wtedy nieświadomi nie załapaliśmy o co chodzi. 500 metrów dalej - koniec jazdy, trzeba zejść z rowerów i przez kolejne 2 km prowadzić je non stop. Bagno na całej szerokości drogi, wilgotna i podmokła nawierzchnia i gratisowo końskie muchy, także ogólnie rewelacja. W pewnym momencie okazało się, że wszyscy ściągają buty, bo trzeba przejść przez błoto sięgające do pół łydki. W zasadzie już byłam bliska płaczu, chociaż spotkane na trasie ekipy rowerowe miały z tego raczej polewkę. Niestety moja wizja tego wyjazdu w ogóle nie zakładała ubrudzenia się, także takie ostrzeżenie dla ludzi z bakteriofobią i pań lubiących zawsze mieć na sobie pełen makijaż: nie jedźcie tamtędy ;) (Ludwiku Dornie i psie Sabo, nie idźcie tą drogą).

Dalej, żeby uniknąć jeszcze gorszej trasy, pojechaliśmy objazdem do Skórzyna, Zgierza, Izbicy, Żarnowskiej i w końcu dotarliśmy do Łeby. Byliśmy tak zmordowani, że w Łebie w zasadzie nie widzieliśmy morza. Rozbiliśmy się na Campingu Morskim (tam dla przeciwwagi tysiąc namiotów, szlaban, ochrona, karty pobytu i takie tam, ale pole w porządku i polecamy).
Plan na ten dzień zakładał tylko przystanek w Łebie, bo punktem docelowym miało być Stilo, ale już nie starczyło mocy na dalszą jazdę. 





Rowy

Słowiński Park Narodowy



Jezioro Gardno

Jezioro Dołgie Małe. Klimaty jak z National Geographic, tylko aligatorów brakowało i różowych flamingów.



Jezioro Dołgie Duże



HARDCORE

Trasa za Klukami nie dla wrażliwych


Domywanie rowerów. Wcześniejsze ekipy rowerowe zostawiły tam puste plastikowe butelki - już wiedzieliśmy po co...


Leśna droga między miejscowościami Gać i Żarnowską


I ♥ Jezioro Łebsko

Łeba


23 sie 2012

Z rowerem nad morze (dzień 3)

Dzień trzeci. Trasa: Jarosławiec - Ustka - Rowy (52km).

Z Jarosławca bardzo chcieliśmy jechać do Ustki wzdłuż wybrzeża. Na blogach innych rowerowców wyczytaliśmy, że są to tereny wojskowe, ale przepustkę dostaje się bez problemu. Niestety okazało się, że może i można ją zdobyć, ale kilka tygodni wcześniej trzeba mailowo podesłać wniosek, który kierują do rozpatrzenia i umieszczają nazwiska w rejestrze, które później sprawdza się przy bramie wjazdowej. Pech, naszych nazwisk nie mieli, wjechać się nie dało. Tutaj google trochę dłuższą trasę pokazuje, bo nie widzi ścieżek rowerowych. Nie jechaliśmy przez Naćmierz tylko przez Jezierzany, Łącko, Królewo, Zaleskie i Duninowo. Za Królewem kończy się polna droga wyłożona betonowymi płytami i trzeba wjechać na drogę 203. Odcinek średni, bo jest i trochę podjazdów i duży ruch, tiry jadą jak szalone, w dodatku wiało tak, że dwa razy dosłownie wylądowałam na poboczu. Ale jakoś się do Ustki doczłapaliśmy i tam chwila na oddech.

Później z Ustki do Orzechowa przy morzu (czerwonym szlakiem), leśnymi fajnymi ścieżkami do Duninowa, gdzie trochę pobłądziliśmy, ale z pomocą przyszła pani z pobliskiego spożywczaka :) potem szlakiem rowerowym do Poddąbia, a dalej przez miejscowości Machowinko i Dębina czerwonym szlakiem do Rowów.




Jarosławiec. Pole namiotowe "Tina", oprócz naszego jeszcze jeden namiot... Ale klimat był i spokój święty też.

Zaczyna padać, więc owijamy sakwy workami, ubieramy kurtki, cały ten kram. Ruszamy i oczywiście przestaje.

Łącko, 10 minut i po deszczu

Łącko

Ustka








Za Ustką są odcinki piaszczyste i trzeba prowadzić rowery, ale tragedii nie ma


W okolicy Duninowa trochę pobłądziliśmy, nagle okazuje się, że jesteśmy na jakiejś dziwnej górze i nie wygląda to na trasę którą da się pokonać rowerem, zwłaszcza miejskim :)


Okolice Poddąbia





Rowy





Od Artura: w Rowach koniecznie trzeba zjeść pierogi ruskie "U Jadzi"



O mnie

tel. 798-649-994
kontakt@igapelczarska.pl
www.igapelczarska.pl